Facebook

Navigation

Partnerzy

 

 

Pol-Cafe

Wspominamy IGNIS- publikacje w "Samo Zycie"

 

 

 

Publikacja z dwutygodnika Samo Zycie

 

Teatr jednego widza!

 

Centrum Kultury „Ignis” to placówka znana mieszkańcom Köln. W tej gustownej willi od prawie 25 lat odbywają się wernisaże, koncerty, spotkania literackie i filozoficzne, a w każdą niedzielę koncerty jazzowe. Międzynarodowa publiczność niemal zawsze dopisuje. Tym bardziej zadziwiony byłem, kiedy w pewien marcowy, deszczowy dzień postanowiłem wybrać się tam na wieczór poetycko-muzyczny trzech polonijnych poetek Emilii Adamskiej, Joanny Dudy-Murowskiej i Elzbiety Tarnowskiej z oprawą muzyczną Kasimira Tarnowskiego. Przybyłem przed czasem, aby zająć stosowne miejsce. Jakież zdziwienie było, kiedy wchodząc usłyszałem „Ooo, jest pierwszy widz”. Było to o 18.50, czyli 10 minut przed planowanym rozpoczęciem. Niestety... 20 minut później nadal byłem pierwszym i jedynym widzem. Organizatorzy mieli problem, gdyby przyszło 3-4 widzów rozpoczęliby punktualnie. Ale co zrobić z jedną sierotą?

Sytuacja stała się lekko nerwowa. „Czy ten facet to w ogóle gada po polsku?” usłyszałem szept poetek, kiedy poszedłem do bufetu zamówić „Żywca”. W bufecie kolejne zdziwienie – „Żywca nie dowieźli”, zakomunikowała pani z rosyjskim akcentem. Trzeba było więc pić czeski „Budweiser”. Wracając do stolika, powiedziałem poetkom, że po polsku rozumiem bardzo dobrze, i do tego przyjechałem specjalnie pociągiem z Essen. Wobec takich okoliczności, poetki postanowiły nie odwoływać spotkania, a Joanna Duda-Murowski z Oberhausen powiedziała iż będzie to Teatr Jednego Widza.

Wieczór rozpoczął się pięknym „Andante pathetique” Czajkowskiego, po czym kolejno poetki recytowały swoje wiersze. W między czasie przyszedł starszy pan, jak się okazało Turek. Zamówił kawę, czy herbatę, dosiadł się do pięknych poetek, coś tam zagadał i słuchał... Nie rozumiał polskiego, ale po każdym wierszu bił brawo, a kiedy pianista grał Chopina, widać było, że się wzruszył.

A ja słuchałem i zamawiałem kolejne „Budweisery”. Odkryłem przy okazji ciekawą zależność. „Zainteresowanie poezją wzrastało w miarę wypijanego trunku!”.

Po prawie 2 godzinach recytacji przeplatanej muzyką Chopina i nie tylko, do „Ignisa” zajrzał kolejny widz, Polak tym razem. Wieczór miał się wówczas już ku końcowi, jednak kiedy poetki dostrzegły zawiedzoną minę zbłąkanego widza, postanowiły zrobić „Powtórkę z rozrywki”. Ja nie protestowałem, tylko poszedłem do bufetu, zamówić kolejnego „Budweisera”. W uszach pędził mi „drewniany pociąg”, którym Emilia Adamska, zabrała mnie przed chwilą w „Wycieczkę do wieczności”.

Piękne poetki, to 3 dzielne kobiety, dla których pisanie stało się sposobem na życie. Przenoszą na papier swoje myśli. Każda w inny sposób. Emilia Adamska używa pięknych przenośni i porównań. W wierszach Elżbiety Tarnowsiej zawarte są głębokie przemyślenia. Joannę Murowski poezja napada. Chwyta wtedy co ma pod ręką i zapisuje. Niejeden wiersz przepadł, gdyż napisany został w chwili takiego „napadu” na serwetce, czy chusteczce higienicznej, które później nieświadomie zostały użyte do właściwego celu.

„Ignis” jednak i poetki nie rezygnują z poezji. Osób zainteresowanych z pewnością jest dużo. Trzeba tylko rozpocząć pracę u podstaw, i stworzyć odpowiednie środowisko. Miejmy nadzieję, że na następnym spotkaniu, nie zabraknie publiczności ani też polskiego „Żywca”.

Spektakl teatru jednego widza zakończył się ok. godz. 23. Trwał, wraz z przerwą, niecałe 4 godziny.

 

Leonard Paszek

 

 

 

Publikacja z dwutygodnika Samo Zycie

 

„Ignis”, polskie, i nie tylko Centrum Kulturalne

„Coincidence” po raz kolejny

 

W piątkowy marcowy wieczór w Europäisches Kulturzentrum „Ignis” w Köln odbył się wernisaż międzynarodowej wystawy „Concidence I/2009”. Jest to cykliczna wystawa, która powtarza się w Ignisie 2-3 razy w roku od wielu już lat. Za każdym razem z udziałem innych artystów. Wystawa integruje obraz, rzeźbę i instalację, a wernisaż to swoisty spektakl z udziałem: słowa, dźwięku i obrazu. Dobór wystawiających artystów jest tutaj bardzo ważny. Zazwyczaj jest artysta polski, niemiecki i… inny. Tym razem wystawiono obrazy Marceli Böhm z Argentyny oraz obiekty Reinharda Henninga z Niemiec. Wśród zebranej na wernisażu publiczności można było usłyszeć język polski, niemiecki i kilka innych.

Od wielu lat wernisaże cieszą się dużym powodzeniem. Szefowa „Ignisa” Lilianna Andrzejewski dba o dobrą oprawę muzyczną. W tym roku wystąpił fantastyczny zespół „Wantastisch”. Wypełniona szczelnie publiczność rytmicznie wraz z zespołem wystukiwała rytm palcami po blacie stolika, lub kiwała do rytmu charakterystycznym ruchem głowy. „Wantastisch” swoim rytmicznym recitalem porwał wszystkich, od dzieci, którzy niekoniecznie z własnej woli przyszli tutaj z rodzicami, po staruszkę, która przyjechała z dorosłą wnuczką, pewnie jako obstawą. Wnuczka wraz z babcią „wpadły w trans”.

 

Wciśnięta w głąb podwórka, zasłonięta bluszczem i wysokim płotem Willa Ignis nie rzuca się w oczy. Na pierwszy rzut oka, można pomyśleć, że to „podejrzane” miejsce. A to przecież od początku lat 80. swoista „Mekka” emigrantów politycznych z Polski, a później z całej Wschodniej Europy. Tutaj otrzymywali pomoc prawną, spotykali się, wspominali i niejednokrotnie odnajdywali. Tutaj znajdywali kawałek Ojczyzny, za którą tęsknili, bowiem wielu wówczas znalazło się w Niemczech nie z własnej woli. Ich przekonania polityczne spowodowały, że stali się niewygodni dla systemu panującego wówczas w Polsce i dlatego otrzymali paszport w jedną tylko stronę. Wśród bywalców „Ignisa” było również wielu „outsiderów”, którzy po prostu wybrali wolność, oraz emigranci ekonomiczni. Wszyscy mieli szansę znaleźć tam swoje miejsce, pomoc, a program kulturalny mógł zaspokoić ich wymagania estetyczne.

Czasy jednak się zmieniły, a „Ignis”, jak trwał tak trwa, zaś jego założycielka i szefowa nadal przyciąga publiczność ciekawym i różnorodnym programem kulturalnym. Nie jest już adresem tzw. „pierwszej pomocy”, ale nadal integruje środowiska niemieckie i wschodnioeuropejskie. Odbywa się tutaj około 20 imprez miesięcznie. Regularnie spotykają się tutaj 2 razy w miesiącu „młodzi 50-latkowie”, kobiety w różnym wieku na multikulturowych spotkaniach, filozofowie z Niemiecko-Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, a od tego roku homoseksualne kobiety pochodzące ze Wschodniej Europy. W każdą niedzielę bezpłatnie i na żywo można posłuchać jazzu na wysokim poziomie. Odbywają się tutaj również regularnie, dwa razy w miesiącu, spotkania z polską muzyką i kuchnią. No i jeszcze to i jeszcze tamto. Naprawdę nie sposób wymienić tutaj całej ofery „Ignisa”. Można jedynie pozazdrościć zapału i energii prowadzącej Liliany Andrzejewski, emigrantki z 1968 roku.

 

Leonard Paszek

 

 

 

Publikacja z dwutygodnika Samo Zycie

 

Ignis tonie!

 

Europejskie Centrum Kultury Ignis nieprzerwanie od ponad 26 lat służy idei multikulturowej integracji mieszkańców Köln i całej Nadrenii-Północnej Westfalii. W tej położonej niemal nad Renem pięknie obrośniętej bluszczem willi, każdego miesiąca odbywa się prawie 20 imprez, począwszy od tradycyjnych niedzielnych spotkań z jazzem, przez projekcje filmów, wernisaże, spotkania filozofów, multikulturalnych kobiet, młodych 50-latków, homoseksualistów z Europy Wschodniej, aż do wieczorków muzyczno-literackich, czy degustacji potraw wschodnioeuropejskiej kuchni. W tych pięknych kameralnych wnętrzach koncertowali najznakomitsi muzycy ze wschodniej Europy z Czesławem Niemenem, czy Żanną Biczewską na czele. Regularnie również przyjmuje tutaj prawnik, który bezpłatnie pomaga starym i nowym imigrantom poruszać się w gąszczu niemieckich przepisów.

Kameralne i gustowne wnętrze, gęsto ustawione stoliki, przepiękny ogród, świece, kwiaty – wszystko to sprzyja wzajemnej integracji przybyłych na imprezy gości. Przychodzą tutaj Polacy, Bułgarzy, Rosjanie, Węgrzy, Rumuni, Litwini, Łotysze, Estończycy, Ukraińcy, Białorusini, Czesi, Słowacy, Romowie, obywatele byłej Jugosławii oraz oczywiście liczni Niemcy. Na wspólnych dyskusjach wokół religii spotykają się tutaj chrześcijanie, żydzi i muzułmanie.

Ignis powołała do życia w 1984 roku Liliana Andrzejewska, emigrantka z 1968 roku. Urodzona w Kirgizji, dzieciństwo spędziła w Polsce, maturę zdała w Grecji, studiowała zaś w Paryżu. Multikulturowość ma więc we krwi.

 

W latach 80. schronienie w Niemczech znalazło wielu działaczy opozycyjnych z krajów bloku komunistycznego. Przyjeżdżało tutaj także coraz więcej przesiedleńców oraz tych, którzy po prostu szukali lepszego bytu i warunków do realizacji marzeń np. o zagranicznych podróżach. Wielu z nich nie potrafiło się jednak w Niemczech odnaleźć. W Polsce zaangażowani politycznie i społecznie, tutaj zdani na łaskę pracownika socjalnego. Nie znali języka ani przepisów niemieckich. Dla nich właśnie Andrzejewska postanowiła stworzyć Ignis, zabiegała o lokal i fundusze. Wielu jednak z niedowierzaniem obserwowało jej starania, a o upadku komunizmu, żelaznej kurtyny i otwarciu granic nikomu nawet się wówczas nie śniło.

Wyszukała dom przy nadreńskiej Elsa Brandström Strasse, który przy społecznej i bezinteresownej pomocy został wyremontowany przez architektów, konserwatorów, rzemieślników z różnych krajów oraz przy wsparciu firm budowlanych z Köln. Ośrodek nazwała łacińskim słowem „Ignis”, co znaczy „płomień”. „Płomień może coś ogarnąć i stopić w jedność, w przenośnym sensie może również ułatwić porozumienie narodów”. Tak Liliana Andrzejewska tłumaczy wybór nazwy. Ogień ten pomagał wówczas wielu imigrantom w Niemczech przetrwać trudne chwile. Ignis był dla nich prawdziwą Mekką.

 

Andrzejewska do swoich idei przekonała m.in. byłego sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Klausa Schütza, czy księżniczkę Irinę zu Sayn- Wittgenstein, uznaną w roku 1995 Europejką Roku. W latach 90 do grona członków Ignisa dołączyli ambasadorowie Polski, Czech i Węgier oraz m.in. Władysław Bartoszewski i Mirosław Chojecki.

Finansowo placówka utrzymywała się dzięki datkom członków powołanego stowarzyszenia Ignis, dotacjom niemieckich instytucji rządowych oraz różnych fundacji i sponsorów, a także własnym wypracowanym środkom.

Upadek komunizmu, przemiany gospodarcze i kulturowe w latach 90. spowodowały, że akcent polityczny stracił racje bytu. Ignis jednak przystosował się do nowych warunków i jeszcze bardziej postawił na multikulturowość. Zyskał sobie w ten sposób wielu nowych sympatyków.

 

Jednak nad Ignisem od pewnego czasu zbierają się czarne chmury. Z finansowaniem placówki nigdy nie było dobrze, ale ostatnio Liliana Andrzejewska, szefowa od 26 lat, ogłosiła, że pieniędzy na działalność wystarczy do końca października, później placówkę zamyka. Brakuje 10.000 Euro na najważniejsze wydatki, w tym na czynsz, który pochłania najwięcej kosztów budżetu. Ignis ma jednak mnóstwo przyjaciół, których spontaniczne działania być może ocalą tak cenną dla środowiska placówkę. 4 lipca odbyło się w Ignisie zebranie kilkudziesięciu osób, którzy powołali do życia inicjatywę obywatelską „Ratujcie IGNIS“ („Rettet IGNIS“) na rzecz zachowania tego wspaniałego obiektu z jego niepowtarzalną atmosferą. Na początek między sobą puścili kapelusz i zebrali 510 Euro. Zobowiązali się także do podjęcia wszelkich działań, zorganizowania kolejnych zbiórek, koncertów, benefisów, podjęcia rozmów ze sponsorami oraz zaangażowania mediów. Tak liczna i spontaniczna, społeczna inicjatywa świadczy o tym, że Ignis jest potrzebny. Nie może podzielić losu zamkniętego na początku tego roku Polnisches Kulturzentrum „Polonica” w Berlinie, wystawionego na sprzedaż Domu Polskiego „Zgoda” w Recklinghausen, czy zamkniętego na cztery spusty Domu Polskiego w Bochum.

 

Tekst i zdjęcia Leonard Paszek

 

 

Polecamy!

Poznaj Samo Życie!

Bezpłatny próbny abonament!

 tel. 0231/101948 (9:00-16:30)

www.samo-zycie.de

Telewizja Polonijna

Pepe TV www.pepe-tv.de

www.pol-cafe.de/radio

Twoje Miasto

www.twojemiasto.eu

HOTELik Jazzlove przy Restauracji Gdanska

www.gdanska.de

Sklep z odzieżą damską i akcesoriami

„Claudia” Gladbeckerstr. 14,

Zone 1, 46236 Bottrop

Akuna Köln-Irena i Martin Thomann

www.akuna-koeln.de

Buchführungsservice

Usługi rachunkowe

Teresa Widera

www.pol-cafe.de/bfs-widera

Profesjonalne usługi fryzjerskie w domu klienta

Bergkamen i okolice

Tel. 0176-722 630 70
+49 (0) 2307 362 1409

Obecna pogoda

Essen: czyste niebo, 14 °C

Odwiedzający

  • Total Visitors: 1286722
  • Unique Visitors: 48389
  • Registered Users: 5
  • Last Registered User: Monika
  • Published Nodes: 578
  • Your IP: 54.224.44.168
  • Since: 22/09/2017 - 09:40

Link1 | Link2 | Link3

Copyright www.pol-cafe.de © 2013. All Rights Reserved.